wtorek, 11 czerwca 2019

Prof. Erik Talomon z Tretogoru - Wiedźmińska Szkoła Cechu Kota



„Wiedymyni, Wiedźmacy z potocznego języka używanego przez chłopów z królestw północy ,z języka starszej/starożytnej mowy, Vatt'ghern w dialekcie wymarłej rasy Elfów, obecnie używane w języku Nilfgaardzkim określenie,nazewnictwo dawnej kasty najemnych,wędrownych zabójców potworów i stworzeń nieczystych. Oficjalnie, w współczesnej literaturze naukowej, Wiedźmini to odosobniony, przypadkowy,sztuczny twór stworzony przy pomocy magii i tajemniczych roślin których to nazwy, wyglądu i zastosowania nikt z żyjących już nie zna. Tajemnice wiedźmińskich mutacji,zapiski, manuskrypty, księgi również przepadły bezpowrotnie czy to zostały spalone w barbarzyńskich pogromach czy może leżą gdzieś, zapomniane, pokryte grubą warstwą kurzu w starożytnych ruinach, dawnych siedzib, cechów tych dziwnych istot.
Istoty te, pomimo wspólnej nazwy i pierwotnego przeznaczenia, więcej różniło niż łączyło. Tak oż, mutanty z Wiedźmińskiej Szkoły Cechu Kota wyróżniały się najbardziej spośród wszystkich ich odpowiedników z cechów innych. Dla przykładu, mutanci z Cechu Wilka i Cechu Gryfa nie różnili się praktycznie niczym, w senie biologicznym a jedynie, powołując się na dawne źródła, można stwierdzić drogą dedukcji i porównania że różniło ich tylko wychowanie i wyszkolenie, jednak sam proces mutacji przebiegał niemalże identycznie.
Z zachowanych po dziś dzień informacji wiemy że mutacja w Cechu Kota była zbliżona formą do tej, z Cechu Żmijowego, jednak w żmijowej szkole stawiano na wzmacnianie cech i wyczulenie się młodych mutantów na właściwości magiczne gdyż będąca niegdyś zlokalizowana na południu Starego Kontynentu, szkoła zajmowała się w większej mierze niszczeniem istot magicznych, duchowych, demonicznych, przeklętych.
Powołując się na zapiski kronikarzy z XII. i XIII. wieku, oraz wspierając się XV. wiecznym dziełem „Historia Cechów Wiedźmińskich” autorstwa Marine De Lua, możemy śmiało stwierdzić iż kocia szkoła przeprowadzała mutacje eksperymentalne zarówno na dzieciach obojga płci ludzkiej jak i elfowej. Zgłębiając dostępne informacje, wiemy że wśród poddawanych mutacjom dzieci panowała największa śmiertelność w porównaniu do mutacji przeprowadzanych w innych cechach.
Eksperymenty przeprowadzane w ów szkole, jeżeli przebiegły z pożądanym skutkiem, znaczy się jeżeli obiekt przeżył, nie tylko wzmacniały jego cechy fizyczne, nie tylko pozwalały na kontrolę metabolizmu i nie tylko zmieniały kształt i właściwości oczu, ale również doprowadzały do rozwoju nowych mięśni w ciele, zwłaszcza w nogach, co pozwalało ów osobnikom wykonywać daleki skoki. Nie wiemy jednak, zapewne nigdy się już niestety nie dowiemy co takiego podawano w eksperymentalnych mutacjach, co powodowało rozwój dodatkowych mięśni.
Jednak zwyrodnieniem i głównym grzechem tego cechu, było niszczenie psychiki poddawanych eksperymentom dzieci. I każda mutacja wiedźmińska niosła za sobą pewnie uszczerbki w psychice takie jak nieodczuwanie miłości czy strachu to tak, Wiedźmini z Cechu Kota nie czuli również skrupułów pozbawiając życia ludzi a wręcz czerpali dziką przyjemność z mordowania czy to żołnierzy czy niewinnych chłopów. Przedstawiciele ów cechu, byli źle odbierani w każdej innej szkole wiedźmińskiej. Jednak to nie przeszkadzało robić im kariery jako pogromcy potworów, łowcy bandytów, skrytobójcy czy zwyczajni najemnicy do wynajęcia.
Kolejnym z efektów ubocznych tych mutacji, był szał bojowy. Wiedźmin taki, wpadał w trans. Nie odczuwał ni bólu, ni strachu i dopóty nie przestały działać zarówno narkotyzujące substancje zewnętrzne jak i wewnętrzne mechanizmy, ów wojak był nie do zatrzymania i nie do opanowania...” - Erik Talomon. Profesor Uniwersytetu Tretogorskiego w dziele „Osiemnastowieczne Spojrzenie na Historię Starożytną – rozdział czwarty pod tytułem. Wiedźmini -Tajemniczy Bohaterowie, podpunkt trzeci – Wiedźmińska Szkoła Cechu Kota.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie. Nie mniej jednak przydałby się jakiś korektor. Tutaj mała podpowiedź https://www.whitepress.pl/baza-wiedzy/612/redakcja-i-korekta-–-poprawianie-bledow-oraz-sprawdzanie-pisowni. Proponowałbym po napisaniu całości znaleźć redaktora, korektora i wydawcę, policzyć wszystko i zorganizować jakąś zrzutkę. Sam chętnie się dorzucę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Korekty na pewno przeprowadzę na finalnej wersji, jednak wydawcy nie będę szukał, wszystko opublikuję za darmo na swoim blogu ;)
      Dodatkowo mam kilka osób które pomogą dokonać ewentualnych poprawek (jedna z takich osób to nauczyciel j.polskiego )

      Usuń